Artur Boruc lubi szokować kontrowersyjnymi wypowiedziami i zachowaniem. Nie inaczej jest w wywiadzie, którego udzielił Sergiuszowi Ryczelowi z telewizji nsport. Czy na dobre zamknął sobie drogę do gry w kadrze Franciszka Smudy?
Boruc wspólnie z Michałem Żewłakowem stał się bohaterem ostatniej „afery” w reprezentacji Polski. Obaj piłkarze mieli pić wino i niestosownie zachowywać się na pokładzie samolotu, którym reprezentacja Polski wracała z Kanady.
- Tak wypiłem wino, nieważne ile – przyznał Boruc. - Nie robiliśmy jednak nic poza granicami zdrowego rozsądku. Cała ta sytuacja dotknęła mnie prywatnie. Wydaje mi się, że wszystko na co pracowałem przez ostatnie kilkanaście miesięcy poszło się j…ć - podkreślił
Boruc nie widzi nic złego w swoim zachowaniu. - Nie czuję się w żaden sposób winny i odpowiedzialny za tą aferę. We Florencji dzień przed meczem pije się wino i nie ma z tym problemu. To wszystko wygląda dziwnie. Umówmy się, że na zgrupowaniu reprezentacji Polski nie powinno być alkoholu, ale trener w rozmowie ze mną powiedział mi, że jeśli chcę p…ć sobie whisky to mam do niego przyjść i się napić. Nie widzę w tym konsekwencji – stwierdził.
Bramkarz Fiorentiny nie szczędził słów krytyki selekcjonerowi. – Trener Smuda nie przebiera w słowach. Nie umie rozmawiać, nie potrafi słuchać i wysłuchać drugiego człowieka. Już w czasie gdy byłem w Legii nie przypadliśmy sobie do gustu. Wydaje mi się, że trener nie radzi sobie z osobami, które mają coś do powiedzenia. A ja nie jestem osobą, która da się w d…ę kopać – powiedział Boruc informując jednocześnie, że nie rozmawiał z Franciszkiem Smudą na temat ostatniej „afery”.
- Zdaję sobie sprawę z tego, że nie będę już grał w reprezentacji trenera Smudy. Jeśli nie zagram na Euro to zagram na Mistrzostwach Świata. Jeśli chodzi o moje ambicje to nic się zmienia. Chcę grać – zapowiedział na koniec.
źródło : nsport
autor : CB
data publikacji: 02-11-2010 20:04