Remi Oudin o braku przejścia do Fiorentiny w rozmowie z "France Football": "Jest wieczór (dzień wcześniej) przed zamknięciem rynku - mój agent przynosi mi bilety kolejowe do Paryża i na lot do Mediolanu. Wkrótce potem dzwoni do mnie i mówi, że Fiorentina zablokowała transfer, ponieważ ich oferta nie dotarła jeszcze do Reims. Wątpliwości zaczynają wkradać się i już wiem, że dzień może być długi. Czekam i czekam wciąż do wieczora, ale już około 18.00, po 17-18 godzinach oczekiwania zacząłem się denerwować. Nie warto było jechać do Mediolanu, gdybym nie był ich priorytetem. Byłem zirytowany czekaniem i brakiem szacunku z ich strony".