Kibice podzieleni na stadionie między tych którzy są za DV a tych którzy są przeciwni. Oklaski dla Montelli, prostest przez pierwsze 45 minut meczu.
Z jednej strony blisko 2000 kibiców wspierających gości, którzy dali niezły pokaz dopingu, z drugiej Florencja która nie jest przyzwyczajona do tego typu kryzysów. To były dziwne derby Apeninów - Corriere dello Sport (Stadio).
Wielu nieobecnych
Było tak w pierwszej części meczu ponieważ Curva Ferrovia była praktycznie pusta podczas gdy Curva Fiesole z trzema opuszczonymi sektorami centralnymi i niewielkimi grupkami kibiców rozsianych po całym łuku. Mimo wszystko wiele pustych miejsc, które pozostały podczas drugiej połowy, jest bardzo silnym dzwonkiem alarmowym. Raport frekwencyjny mówi o 29 tysiącach widzów (tylu kibiców przekroczyło bramki) ale wczoraj realnie na stadionie było ich dużo mniej, może nawet o połowę mniej! Może przez pogodę (wczoraj prawdziwa ulewa nad Artemio Franchi) a przede wszystkim przez niepewność która otacza zespół.
Cisza i nie tylko.
Brawa dla Montelli, podczas pierwszego meczu nie było słuchać gwizdów niezadowolenia w kierunki drużyny jak to miało miejsce po nokaucie z Frosinone. Po cichej pierwszej połowie, przynajmniej po stronie kibiców Fiorentiny i za wyjątkiem kilku zrywów z trybun wzdłuż boiska, kiedy kibice wrócili na Curve Fiesole ich pierwsze przyśpiewki dotyczyły głównie właścicieli - rodziny Della Valle (możecie się domyślić że nie były to przychylne przyśpiewki). Andrea był wczoraj nieobecny z uwagi na zobowiązania służbowe.
Za i przeciwko.
Rozłam na stadionie wydawał się oczywisty. Z jednej strony gwiżdżący i narzekający, z drugiej chętni do ich odesłania. Na Curvie Fiesole podniesiono baner który był podpisany "Pioli jest jednym z Nas" (w wolnym tłumaczeniu, Ama), który zresztą jest pokłosiem narracji Tifosich którzy bronili byłego już trenera Fiorentiny. Trudne chwile i jego wsparcie po śmierci Davide Astoriego nigdy nie zostaną mu zapomniane.