Beznadziejnie. Gramy kompletnie bezbarwnie - niby coś tam piłka chodzi, niby coś biegają, ale to wszystko takie chaotyczne i w sumie to bez pasji...
Jeszcze Chiesa wypadł, a bez niego tracimy z 70% siły rażenia w ataku - ja sobie nie potrafię wyobrazić jak my moglibyśmy strzelić bramkę po przerwie, chyba tylko z jakiegoś stałego fragmentu. W przodzie bez Chiesy nikt nie szarpnie, a z pomocy przecież nikt piłki Murielowi nie dogra, bo nie mamy prawdziwego playmakera. Gerson jezdziec bez głowy, a Veretout ma zadania defensywne.
Nie ma żadnej wizji na przyszłość, a to gadanie Piolego o tym, że walczymy o Europę to zaklinanie rzeczywistości i próba utrzymania się na stołku moim zdaniem. Nawet jeśli byśmy znowu zaliczyli comeback i jakimś cudem to wygrali to dalej utrzymuję, że z taką grą nie mamy czego szukać w czołówce ligi ani w Europie. Jeśli mamy jakieś aspiracje to w meczach jak ten powinniśmy siedzieć na przeciwniku non stop. Lazio to nie ogórki, ale to też nie jest Juventus. Parę lat temu potrafiliśmy ich oklepywać u siebie jak i na wyjeździe, a słabsi raczej nie byli.