To tylko świadczy o naszym żałosnym poziomie i braku pomysłu na grę skoro oddajemy 35 strzałów, a w meczu nie stwarzamy ani jednej stuprocentowej sytuacji(może jedna dogodna Pjacy w doliczonym czasie). Każdy kto trzeźwo ocenia rzeczywistość wiedział, że sobotnie zwycięstwo to był tylko wypadek przy pracy i fart jak niegdyś za Delio Rossiego, gdy Amauri wbił Milanowi na 1-2 w końcówce

Dziś znowu zagraliśmy swoje. Można gadać, że przegraliśmy przez 1 czy 2 błędy Hugo, ale w ofensywie nie pokazaliśmy kompletnie nic, więc gdyby nie ten błąd to byłby najwyżej remis.