Author Topic: TORINO - FIORENTINA 1:1  (Read 810 times)

Offline Tommy

  • Av. Utente
  • *
  • Posts: 2462
  • Gender: Male
Re: TORINO - FIORENTINA 0:1 (trwa)
« Reply #8 on: 10/27/18, 20:37 »
Kurcze, myslałem, że mecz o 20:45 i przegapiłem bramkę... Jak wpadło?

Offline Tommy

  • Av. Utente
  • *
  • Posts: 2462
  • Gender: Male
Re: TORINO - FIORENTINA 0:1 (trwa)
« Reply #9 on: 10/27/18, 20:45 »
Oki, widziałem powtórkę ;) W końcu strzelamy jakąś bramkę po błędzie rywala, bo do tej pory takie frajerskie bramki to z reguły traciliśmy...

Offline Chiesa

  • Administrator
  • *
  • Posts: 417894
  • Gender: Male
  • Sangue viola. Questo l'amore non si finisce mai!
Re: TORINO - FIORENTINA 0:1 (trwa)
« Reply #10 on: 10/27/18, 20:45 »
*** gol :(
- AMORE MIO - LA LUCE DEL MATTINO

Offline Chiesa

  • Administrator
  • *
  • Posts: 417894
  • Gender: Male
  • Sangue viola. Questo l'amore non si finisce mai!
Re: TORINO - FIORENTINA 1:1 (trwa)
« Reply #11 on: 10/27/18, 21:02 »
Mazzarri czerwo.
- AMORE MIO - LA LUCE DEL MATTINO

Offline Chissa

  • Full Utante
  • *
  • Posts: 765
  • Gender: Male
Re: TORINO - FIORENTINA 1:1 (trwa)
« Reply #12 on: 10/27/18, 21:21 »
No cóż po pierwszej połowie ALE FIORENTINA czyli ani ładu ani składu   !!!!!!  :-[

Offline Tommy

  • Av. Utente
  • *
  • Posts: 2462
  • Gender: Male
Re: TORINO - FIORENTINA 1:1 (trwa)
« Reply #13 on: 10/27/18, 21:21 »
Słabizna.

Eyserric do zmiany, kompletnie nic nie wnosi :/ Jak zawsze z przodu jedynie Chiesa próbuje szarpać.

Offline Chiesa

  • Administrator
  • *
  • Posts: 417894
  • Gender: Male
  • Sangue viola. Questo l'amore non si finisce mai!
Re: TORINO - FIORENTINA 1:1 (trwa)
« Reply #14 on: 10/27/18, 21:29 »
Tylko Chiesa niestety gra.
- AMORE MIO - LA LUCE DEL MATTINO

Offline Cholew

  • VCP Member
  • *
  • Posts: 1858
  • Gender: Male
Re: TORINO - FIORENTINA 1:1 (trwa)
« Reply #15 on: 10/27/18, 21:37 »
Wróciłem do domu w ostatnich minutach I połowy, ale po Waszych komentarzach widzę, że znów tylko Chiesa zasuwa  :-[ Bramka dla gospodarzy to wina Lafonta? (bo odnotowane jest jako samobój)