LE realnym celem, ale nie będzie łatwo.
Obejrzałem obszerny skrót wczorajszego meczu, w dodatku rzuciłem okiem na statystyki no i niestety trzeba uczciwie przyznać, że mieliśmy furę szczęścia. Wiadomo, że w takim meczu liczy się wynik bo w Rzymie zawsze grało nam się bardzo ciężko, ale nie popadałbym mimo wszystko w hurraoptymizm.
Kurcze Tommy może statystyki wskazują na kupę szczęścia ale nie jest to do końca prawda. Byliśmy świetnie ustawieni, podwajaliśmy krycie, wszystkie formacje broniły, była asekuracja. Zagraliśmy moim zdaniem zajebisty mecz taktycznie. Było kilka sytuacji jak poprzeczki w których można powiedzieć że mieliśmy szczęście ale bez przesady. Roma zagrała chaotycznie, niepewnie, niedokładnie co się przekładało potem na coraz większy dla nich stres. Było naprawdę fajnie. Byliśmy jak bokser który zbiera na gardę, czeka i wali podbródkowym.