Author Topic: MILAN - FIORENTINA 2:0  (Read 1186 times)

Offline Fioletowy

  • Av. Utente
  • *
  • Posts: 1050
  • Gender: Male
Re: MILAN - FIORENTINA 1:0 (trwa)
« Reply #16 on: 01/17/16, 20:53 »
no to rewelacyjny początek :mad:

Offline Florek

  • Hero Utante
  • *
  • Posts: 3437
  • Gender: Male
Re: MILAN - FIORENTINA 1:0 (trwa)
« Reply #17 on: 01/17/16, 20:54 »
Masakra, co za początek meczu. Ciekawe czy mecz z Lazio to był wypadek przy pracy, czy początek głębokiego kryzysu...

Landem

  • Guest
Re: MILAN - FIORENTINA 1:0 (trwa)
« Reply #18 on: 01/17/16, 20:57 »
A kierownictwo niech się dalej targuje o każdego eurocenta w okienku transferowym. 17 stycznia i nie ma kto grać w obronie.

Offline Chiesa

  • Administrator
  • *
  • Posts: 417894
  • Gender: Male
  • Sangue viola. Questo l'amore non si finisce mai!
Re: MILAN - FIORENTINA 1:0 (trwa)
« Reply #19 on: 01/17/16, 20:59 »
***aaaaaaaaaaaaaaaaaaa
- AMORE MIO - LA LUCE DEL MATTINO

Offline boozz

  • VCP Member
  • *
  • Posts: 1813
  • Gender: Male
Re: MILAN - FIORENTINA 1:0 (trwa)
« Reply #20 on: 01/17/16, 21:00 »
Potrzebujemy wzmocnień... na wczoraj. Tomowicz i Facundo to nie są obrońcy na grę o LM.
„Uważaj na swoje myśli, stają się słowami. Uważaj na swoje słowa, stają się czynami. Uważaj na swoje czyny, stają się nawykami. Uważaj na swoje nawyki, stają się charakterem. Uważaj na swój charakter, staje się twoim przeznaczeniem.”

Offline Chiesa

  • Administrator
  • *
  • Posts: 417894
  • Gender: Male
  • Sangue viola. Questo l'amore non si finisce mai!
Re: MILAN - FIORENTINA 1:0 (trwa)
« Reply #21 on: 01/17/16, 21:00 »
Landem bo nie mamy tyle funduszy co pierwsza 6, dlatego się targują.
- AMORE MIO - LA LUCE DEL MATTINO

Offline Chiesa

  • Administrator
  • *
  • Posts: 417894
  • Gender: Male
  • Sangue viola. Questo l'amore non si finisce mai!
Re: MILAN - FIORENTINA 1:0 (trwa)
« Reply #22 on: 01/17/16, 21:05 »
Josip rugby ...
- AMORE MIO - LA LUCE DEL MATTINO

Landem

  • Guest
Re: MILAN - FIORENTINA 1:0 (trwa)
« Reply #23 on: 01/17/16, 21:07 »
Bez Badyla nie poznaję naszego środka...