Który już raz jest narada w sprawie Mihy... Ale początek drugiej połówki pokazał że można grać, można stwarzać akcje, grac szybko...ale trzeba mieć jaja i nie cofac się po strzelonej bramce. Nasi się bali, kolejny mecz boją się przeciwnika. A jawna bojaźń jest oznaką strasznej słabości... A Gila jednak robi róznicę. Akcja Pepe kiedy nasi stali jak ciołki i dali się tam mu wykiwać to pokaz naszej katastrofalnej gry defensywnej. W pierwszej połówce to Pasqual chyba zapomniał jaką ma pozycję ( choć pewnie przez to że musiał naszym niedojdąom w środku obrony pomagać)...